fbpx

Dziś kończę 28 lat. Jako że wszystkie przejścia i nowe początki mają dla mnie wymiar symboliczny i nadaję im duże znaczenie, to jest to dla mnie zawsze czas robienia podsumowań i formułowania intencji. 

I dziś spontanicznie postanowiłam się tym urodzinowym podsumowaniem, a w zasadzie zbiorem luźnych refleksji, z Wami podzielić.

W DRODZE DO SIEBIE 

Kiedy w 2019 roku w mojej głowie zrodził się pomysł na Rzeczy Ważne, miałam wielkie wizje, chęć działania na dużą skalę i misję „zbawiania” świata. Dziś patrzę na siebie z tamtego okresu z czułością i wiem, że oprócz szczerej intencji robienia w życiu czegoś, co ma znaczenie i co będzie nieść pomoc innym ludziom, za tamtymi pragnieniami, stały również moje niespełnione potrzeby. 

Uśmiecham się, bo nawet sama nazwa (którą notabene nadal bardzo lubię) Rzeczy Ważne, pokazuje jak bardzo chciałam być ważna – doceniona i pełnowartościowa…

Jako dziecko nie doświadczyłam obecności i emocjonalnej bliskości żadnego z rodziców. Nie doświadczyłam beztroski bycia dzieckiem i wiedziałam, że do pieca rodzinnych dramatów, nie mogę dokładać swoich dziecięcych potrzeb. 

Dlatego aż do ostatniego roku tylko działanie stanowiło o mojej wartości. Było tak do momentu, w którym za sprawą psychoterapii, nie byłam w stanie działać już tak efektywnie.

Musiałam się zatrzymać, bo niemal wszystkie moje zasoby były skierowane do wewnątrz. Moja wysoka produktywność i dobra organizacja wyparowały, konfrontując mnie z pytaniem, kim jestem BEZ DZIAŁANIA?  

Wcześniej czułam się dobrze TYLKO wtedy, gdy działałam i kiedy miałam rezultaty. Wtedy czułam się ważna i potrzebna.    

Nie chcę powiedzieć, że dziś jestem od tego uwarunkowania całkowicie wolna. Wiem jednak, jaką pracę wykonałam, by poczuć, że moja wartość nie zależy od tego, co robię.

Moja lekcja

DOPÓKI MOJE POCZUCIE SZCZĘŚCIA CZY WŁASNEJ WARTOŚCI ZALEŻY OD CZYNNIKÓW ZEWNĘTRZNYCH, NIGDY NIE BĘDĘ W PEŁNI WOLNA.

PEWNE RZECZY WYMAGAJĄ CZASU 

W ostatnim roku doświadczyłam też, że do pewnych rzeczy potrzeba po prostu dojrzeć. I że mogę już coś wiedzieć na poziomie głowy, ale dopóki na poziomie czucia i działania pozostaję w starych schematach, niewiele się zmieni.

A zmiana na tych głębszych poziomach wymaga czasu i zaangażowania. To długotrwały proces, który polega na uświadamianiu i stopniowej transformacji. Ja dokonuję ich głównie za pomocą medytacji i terapii.

Tak było na przykład z rozstaniem z moją wielką miłością i jednocześnie pierwszym poważnym związkiem, który w dużej mierze ukształtował to, kim dzisiaj jestem. To był proces, który trwał wiele miesięcy i do którego oboje dojrzewaliśmy stopniowo.

Musiałam się skonfrontować (między innymi) z lękiem przed życiem bez tej ważnej osoby. Co było tym trudniejsze, że trochę nie pamiętałam już życia przed. 

Dziś czuję ogromną wdzięczność za te wspólne lata pięknej bliskości, ogromnego rozwoju i dojrzałości, którą dzięki tej relacji zbudowałam.

Ta perspektywa, że pewne rzeczy potrzebują czasu, daje mi więcej wyrozumiałości dla siebie. Mniej jest we mnie napięcia i poczucia, że z czymś nie zdążam, że coś już powinnam umieć czy mieć. To z kolei prowadzi mnie w stronę coraz większego zaufania do świata – do poczucia, że wszystko, co się dzieje, jest dla mojego wyższego dobra i tylko od mojej gotowości do przyjęcia pewnych lekcji, zależy jak wiele wolności i szczęścia będę miała w sobie.

Moja lekcja

TRUDNE DOŚWIADCZENIA I ODWAGA DO SKONFRONTOWANIA SIĘ Z NIMI BUDUJĄ MOJĄ MOC I POCZUCIE SPRAWCZOŚCI 

GDZIE JESTEM DZISIAJ? 

Nadal w procesie szukania siebie, ale czuję tyle wolności, ile nie czułam jeszcze nigdy
i jestem dumna z drogi, którą już przeszłam.
 

Moje samopoczucie mniej zależy od okoliczności zewnętrznych,
a ja mam większą wolność i dojrzałość emocjonalną.

Dzięki terapii znacznie lepiej rozumiem siebie
i mam dla siebie więcej czułości i wyrozumiałości.

Mam dobry kontakt ze swoim ciałem. Potrafię odczytywać sygnały, jakie wysyła. 
Mam dostęp do czucia, dzięki czemu żyję pełniej. 

W moim życiu jest więcej jakości zabawy i lekkości. Nie gloryfikuję już
bycia zapracowaną i coraz mniej porównuję się do innych.

Wiem wyraźnie, czego chcę i stopniowo do tego dążę. Wiem też, jaką cenę,
jestem gotowa za to zapłacić, a raczej jakiej nie jestem (patrz ramka poniżej).

Uczę się szanować swoją wrażliwość. Doceniam jej zalety, ale wiem też, że muszę uważnie
dbać o swoje zasoby, bo one szybciej (niż u większości ludzi) się wyczerpują.

Uczę się stawiać granicę i nie rezygnować z siebie w relacji z innymi.

Wybieram świadomie, czemu poświęcam swoją uwagę.

Cena do zapłacenia 

Oznacza to zgodzę na to, że moja działalność nie rozwija się tak szybko, jakbym chciała, a ja nie realizuję wielu swoich pomysłów, ponieważ wiem, że nie chcę teraz zapłacić za to ceny, jaką jest duża ilość pracy i wysiłku, który musiałabym w to włożyć. Są inne bardzo ważne obszary w moim życiu, które zajmują moją uwagę i czas i nie chcę z nich rezygnować.

JAKA JEST MOJA INTENCJA
NA KOLEJNY ROK?
 

Jakiś czas temu odkryłam, że oprócz miłości, najważniejszą dla mnie wartością jest wolność i to ona przyświeca wszystkim moim działaniom i decyzjom. Medytuję, aby mieć wolność w umyśle i być szczęśliwą niezależnie od okoliczności. Na różne sposoby uczę się „instrukcji obsługi” siebie, aby wiedzieć, co mi służy i jak mogę realizować swoje cele bez odcinania się od swoich potrzeb i uczuć. Uczę się odpuszczać i buduję swoją działalność w rytmie slow, to jest na własnych zasadach i w swoim niespiesznym tempie. 

I takiego roku pełnego wolności i w radosnym przepływie sobie życzę. Jeśli przeczytałaś do końca, będę wdzięczna, jeśli i Ty skierujesz takie życzenia w moją stronę.

Ściskam,

Paulina 

P.S. Artykuł ten napisałam spontanicznie, w parę godzin. Bez zastanawiania się i analizy, co wypada powiedzieć, a co lepiej pominąć. Odsłaniam się w nim z nadzieją, że w tych słowach odnajdziesz coś dla siebie.

Print Friendly, PDF & Email